RAZ NA WOZIE…
W drugim dniu turnieju apetyty były na pewno większe niż oczekiwania.
Chłopcy pewnie myśleli o zwycięstwie, kibice też.
Trener bardziej o dobrej grze, bez względu na wynik na tablicy.
W systemie własnej zagrywki mieliśmy za sprawą różnych perypetii kłopot ze zdobywaniem oczek.
To jedyna przyczyna porażki bo mecze z MDK i Metrem to były fajne spotkania walki i fajnych ataków.
Mogło się podobać!
Był też niezłym punktem w przyjęciu.
Nieźle w ataku i niesamowicie dobrze w przyjęciu poradził sobie Emil Fabisiak.
Dawid Wintmiller podobnie jak wczoraj, dobrze na swoim poziomie.
A Bartek Betlewicz i jego lewa ręka gromiła przeciwników. Atakował bardzo dobrze z każdego miejsca na boisku!
Najbardziej boli, że musieliśmy się mierzyć z nieobecnością aż pięciu zawodników pierwszej szóstki…
Zabrakło Pawła i Kostka z powodu zdrowotnej niedyspozycji.
Oraz Bartka, Tymona, Marcela i Szymona…
Eeeh, i jak tu awansować…
No, ale dzięki temu błysnęli inni i wskoczą do składu!
Brawo!
Teraz małe roszady na treningach i zaczynamy projekt JUNIOR/KADET/MŁODZIK na przyszły sezon.
Po letnim obozie już będziemy gotowi do gry!
Kibicom dziękujemy!
I rodzice i Paweł zdarli gardła!
